O wyrażaniu WŁASNEGO zdania, odwadze myślenia i sztucznych kwiatach!

Ja, jako osoba, która ostatnio trochę w wyniku własnego rozwoju, a trochę za sprawą narzeczonego, przechodzi (w prawdzie powoli i czasem nieskutecznie) przemianę w kierunku, którego to głównym mottem jest coś w tylu „nie patrz na innych” muszę Ci powiedzieć, coś co ostatnio dało mi wiele do myślenia.

Jak się pewnie możesz domyślać będzie to niejako wywód o tym, że nie należy sugerować się zdaniem innych (w tym przypadku czytaj: innych Panien Młodych). Nawet jeśli jest to zdanie zdecydowanej większości naszego ślubnego społeczeństwa (a więc głównie przyszłych Panien Młodych), które niekiedy naprawdę potrafi być nadzwyczaj sugestywne, nachalne i obraźliwe.

Co z tymi kwiatami jest nie tak?

Otóż jakiś czas temu spotkałam się z „sugestią” (to nie była delikatna sugestia, tylko coś w stylu, że jeśli myślisz inaczej to myślisz bezwzględnie ŹLE i w ogóle jak możesz tak myśleć!), że kwiaty sztuczne kompletnie, ale to kompletnie (wręcz pod groźbą wyśmiania i znieważenia) nie nadają się na dekoracje weselne! No bo one kojarzą się wyłącznie z cmentarzami i pogrzebami (ale zaraz zaraz…, przecież żywe kwiaty tez zanosimy na groby!), oznaczają, że cię nie stać, no i w ogóle, że to kicz i tandeta. Kurcze, niby czemu?

Wiesz, ja nie widzę nic złego w tym, że część osób tak uważa. W końcu każdy ma do tego prawo. Chodzi mi zupełnie o coś innego. O coś co właściwie tyczy się nie tylko zdania na temat kwiatów sztucznych, ale także każdego innego tematu. To „coś” składa się z dwóch moich przemyśleń, na jeden temat, które kieruje do dwóch różnych osób.

Do osoby sugerującej…

Pierwsze dotyczy tego by najzwyczajniej w świecie szanować zdanie innych i dać im możliwość i prawo myślenia inaczej niż my. Nie krytykując, nie narzucając, nie obrażając. Wiesz o co mi chodzi? O to by wyrażając swoje zdanie, wyrażać swoje zdanie i tu postawić kropkę, a nie ofiarować zestaw powiększony, który po za wyrażeniem swojego zdania zawiera również totalną krytykę i obrazę do drugiej osoby, która śmie myśleć inaczej.

Do osoby, której ktoś coś sugeruje…

Drugie dotyczy odpowiedniego i świadomego budowania własnego zdania. Bo nie sztuką jest na ślepo przyjąć zdanie innych, tym bardziej jeśli jest to zdanie większości. Mam wrażenie, że często dzieje się to nieświadomie. Po prostu gdzieś kiedyś kilka razy usłyszymy od różnych osób takie samo zdanie na dany temat i same również je przejmujemy. Tak po prostu. A wydaje mi się, że ważne w tym wszystkim jest budowanie swojego zdania na własnych przemyśleniach i doświadczeniach, mając solidne argumenty.

Obalmy ten stereotyp!

Tak się przyjęło, że sztuczne kwiaty na weselu są bee i większość po prostu uwierzyła w to i tak też powtarza dalej. Tym bardziej więc cieszę się, że coraz więcej osób decyduje się na wianki lub półwianki ze sztucznych kwiatów oraz na różne dekoracje, do zrobienia których użycie żywych kwiatów byłoby bezsensowne. W ten sposób przełamujemy powoli ten stereotyp postrzegania sztucznych kwiatów jako kiczu i weselnego koszmarku. I to jest super!

Nie chcę nikogo namawiać do zmiany własnego zdania na ten ani jakikolwiek inny temat. Chcę tylko zwrócić uwagę na to by własnego zdania nie budować na zasadzie „a bo większość tak uważa, to ja również” oraz na to by nie bać się tego co powiedzą inni i nie dać się tym innym (którzy własny punkt widzenia uważają za najlepszy i jedyny słuszny) podporządkować.

Sztuczne kwiaty to tylko przykład, który podałam byś mogła lepiej zrozumieć to co mam na myśli.

Po prostu….

…miej odwagę myśleć po swojemu! Niekoniecznie ta „odwaga” oznacza myślenie na przekór i inaczej niż wszyscy, ale zawsze świadomie, w zgodzie ze sobą i nie na podstawie sugestii innych.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz